Opozycja chciała zerwać obrady i nie pozwolić na przegłosowanie ustawy o podwyżce opłat za wodę i czynsze. Dlatego na mównicę nie wpuścili rządzących polityków. Deputowani otoczyli mównicę ciasnym kordonem. W tej sytuacji politycy sprzyjający Julii Tymoszenko i prezydentowi Juszczence użyli lepszego sposobu. Odcięli prąd od budynku. Teraz rządząca partia premiera Janukowycza chce, by opozycją zajął się prokurator. Za co? Za destabilizowanie sytuacji w kraju.
A co na to zwykli Ukraińcy? Oni już mają dość polityków, którzy kłócą się jak dzieci. Woleliby, żeby - zamiast robienia sobie na złość - i rząd, i opozycja zaczęły wreszcie starać się poprawić sytuację w kraju.
Komentatorzy boją się, że przez dziecinne kłótnie parlamentarzystów Europa uzna Ukrainę za kraj, z którym nie warto rozmawiać.