Po zaplanowanej przez Blaira operacji wycofania części sił w Iraku zostanie 5,5 tysiąca żołnierzy. I będą oni nad Tygrysem także w przyszłym roku - tak długo, jak będzie trzeba - uspokaja sojuszników Blair.
Brytyjczycy zostają, ale jeszcze w tym roku w sierpniu swoje oddziały z Iraku wycofa Dania. W tej chwili jest tam około 470 duńskich żołnierzy. Na ich miejsce Kopenhaga wyśle zaledwie dziewięciu, którzy będą obsługiwać śmigłowce. Wycofanie swoich wojskowych rozważa też Litwa.
Biały Dom ze spokojem przyjął decyzję Wielkiej Brytanii. Już we wtorek Tony Blair zadzwonił do George'a W. Busha i powiedział mu o planach stopniowego wycofywania żołnierzy z Iraku. "Wszystko idzie w dobrym kierunku" - optymistycznie stwierdził dziś amerykański wiceprezydent Dick Cheney.
Amerykanie gładko przełknęli decyzję Brytyjczyków. Prezydent USA najwyraźniej nie przejmuje się faktem, że jego najlepszy sojusznik powoli się wykrusza. I apeluje do Kongresu o zgodę na wysłanie do Iraku dodatkowych 21 tysięcy żołnierzy. Ale Kongres, w którym większość mają Demokraci - czyli polityczni przeciwnicy Busha - nie zgadza się na to.
Amerykanie mogą za to liczyć na kontyngent... bułgarski. Parlament tego kraju przedłużył iracką misję 155 żołnierzy bułgarskich do 31 marca 2008 roku.