"Jednak w przeciwieństwie do blokad na kołach, nasz system jest elastyczny" - mówi Wim van der Weegen. "Jeżeli więźniowie będą przestrzegać warunków zwolnienia, nie będą w ogóle czuć, że są w łańcuchu. Niech jednak spróbują złamać prawo, to nie ruszą z miejsca".

Więźniowie, którzy popełnili poważne przestępstwa tuż po warunkowym zwolnieniu, są w Holandii plagą. Władze chcą walczyć z bezprawiem za pomocą prądu.

Gdy system zatwierdzi parlament, do powszechnego stosowania wejdą klamry montowane nad kolanami więźniów. Przy próbie ucieczki wysyłany jest elektryczny impuls, który poraża mięśnie w nogach. Nogi się podkurczają i więzień pada na ziemię. Może go uwolnić tylko policja.