Setki uszkodzonych samochodów. Kolejki przed warsztatami. I ludzie przeklinający pracowników stacji benzynowych. Południowo-wschodnią Anglię sparaliżowała plaga chrzczonej benzyny.
Nie wiadomo, co stało się z brytyjskim paliwem. Według "Daily Telegraph" w bakach niektórych samochodów znaleziono ślady silikonu. Organizacje
konsumenckie i inspekcja handlowa jeszcze badają próbki ze stacji benzynowych. Bo to, co zdarzyło się w Anglii, to prawdziwy dramat. Codziennie do serwisów zgłaszają się kierowcy z
uszkodzonymi samochodami. Może ich być nawet aż 400 tysięcy!
Nie wiadomo, które stacje benzynowe mają sfałszowaną benzynę. Ani jak kiepskie paliwo w ogóle dostało się do zbiorników.
Dlatego Nigel Wonnacott, rzecznik organizacji zrzeszającej producentów samochodów, prosi, by wszyscy - którzy ostatnio tankowali paliwo w zagrożonym regionie - natychmiast opróżnili baki. Nawet jeśli ich auta nie mają żadnych problemów. Co jednak zrobić potem? Przecież trzeba jeździć, a trudno jechać kilkadziesiąt kilometrów autobusem z kanistrem w ręku.
Wściekli kierowcy zapowiadają, że nie odpuszczą. Nie obchodzi ich, kto odpowiada za chrzczoną benzynę. Grożą, że oskarżą każdą stację benzynową, na której inspekcja handlowa znajdzie kiepskie paliwa.
Nie wiadomo, które stacje benzynowe mają sfałszowaną benzynę. Ani jak kiepskie paliwo w ogóle dostało się do zbiorników.
Dlatego Nigel Wonnacott, rzecznik organizacji zrzeszającej producentów samochodów, prosi, by wszyscy - którzy ostatnio tankowali paliwo w zagrożonym regionie - natychmiast opróżnili baki. Nawet jeśli ich auta nie mają żadnych problemów. Co jednak zrobić potem? Przecież trzeba jeździć, a trudno jechać kilkadziesiąt kilometrów autobusem z kanistrem w ręku.
Wściekli kierowcy zapowiadają, że nie odpuszczą. Nie obchodzi ich, kto odpowiada za chrzczoną benzynę. Grożą, że oskarżą każdą stację benzynową, na której inspekcja handlowa znajdzie kiepskie paliwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl