Pani Elizabeth Lynch od 40 lat kierowała lokalnym urzędem pocztowym i jak mało kto znała się na przepisach i biurokracji. Tak jej się jednak tylko wydawało. "Są oczywiście słowa, którymi należałoby opisać tę sytuację i oddać stan moich uczuć, ale jako dama podobnego języka nie zwykłam stosować" - mówi pani Lynch.

Jest ona tylko jedną z wielu podwójnych ofiar - huraganu i niewypłacalnego ubezpieczyciela. Nie dość, że tysiące osób nie dostało swoich pieniędzy, to stawki za kolejne polisy wzrosły w rejonie Nowego Orleanu od 90 do 268 proc.

Tymczasem rzecznik ubezpieczyciela firmy State Farm stwierdził, że nikt starszej pani nie chciał obrażać. "Staraliśmy się jedynie w jakiś miły sposób odmówić wypłaty ubezpieczenia" - tłumaczy beztrosko Mike Fernandez.