Firma pogrzebowa "Clark i Synowie" działa od 90 lat, a przez ostatnie kilka miesięcy pokazuje to - jeżeli klienci wyrażą taką chęć - także w sieci. "Jedna kamera skierowana jest na księdza prowadzącego ceremonię, jedna na karawan, a jeszcze inna umieszcza internautę pośród żałobników" - tłumaczy obrazowo Jim Clarke z domu pogrzebowego w Belfaście.
Nowa usługa stała się tak popularna, że firma chce kamery instalować w kolejnym domu pogrzebowym. "Dostawaliśmy wiele telefonów z prośbą o nagranie pogrzebu na wideo i wysłanie kasety do USA czy Kanady. Pokaz w internecie jest o wiele lepszy i szybszy" - dodaje Clark.
Ale na tym nie kończy się wsparcie firmy dla bliskich zmarłego. Firma pomogła niedawno w negocjacjach z nowozelandzkim dostawcą internetu, by ten poprawił tymczasowo jakość połączenia kobiecie, której siostra zmarła w Irlandii, a ona nie mogła przylecieć na czas z drugiej półkuli.