Kwadrans przed pierwszą w nocy jeden z pasażerów liniowca Carnival Glory postanowił przewietrzyć się w swojej kabinie po suto zakrapianym wieczorze w pokładowym barze. Okno w kajucie uchylił jednak zbyt zamaszyście i wypadł za burtę. Machającego panicznie rękoma straż wyłowiła go u wybrzeży Florydy osiem godzin później.
Okręt przepływał właśnie w pobliżu brzegu, na wysokości amerykańskiego miasta Fort Lauderdale. Dystans do suchego lądu nie był zatem zbyt wielki. Jednak w nocy rozbitek nie widział, dokąd płynie i po prostu zabłądził na falach.
Dopiero kilka minut przed 9 rano natknęła się na niego straż wybrzeża. "My wyjęliśmy go z wody, a helikopter zabrał go do szpitala" - opowiada pani oficer Jennifer Johnson.
Poza potężnym kacem i wyziębieniem organizmu mężczyźnie nic się nie stało. Wszystko dlatego, że okazał się znakomitym pływakiem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|