"Od 9 miałam lekcje języka niemieckiego, kiedy wszedł mężczyzna z bronią i zabił niemal wszystkich w klasie" - opowiada Sheehan i zaczyna opisywać mordercę. "Miał nieco ponad 180 centymetrów wzrostu, młody Azjata, ubrany w dziwny sposób, zupełnie jak harcerz z krótkimi rękawkami. Miał na sobie kamizelkę, a na głowie bejsbolową czapkę" - relacjonuje.

Kobieta nie ma pewności, jakiej broni używał morderca. Pojawiały się informacje o strzelbie, karabinie i dwóch pistoletach. "Nie miał jakiejś wielkiej broni, to był pistolet, wyglądał na plastikowy" - przypomina sobie Erin.

Studentka, która cudem uniknęła śmierci, wspomina, jak psychopata na jej oczach mordował jej kolegów. "Najpierw zajrzał do klasy dwa razy. Później przyszedł po raz trzeci, wszedł, stanął półtora metra od drzwi i zaczął strzelać. Wyglądał na bardzo zawziętego. Nic nie mówił, po prostu strzelał. Ja udawałam martwą. Wyszedł na pół minuty, po czym wrócił. Musiał usłyszeć, że rozmawiamy. Jak wrócił, zaczął strzelać drugi raz. Rzuciliśmy się do drzwi i zabarykadowaliśmy się w środku. Wtedy zaczął strzelać przez drzwi" - kończy Erin Sheehan.

W najbardziej krwawej tego typu masakrze w Stanach Zjednoczonych zginęły 32 osoby. Morderca popełnił samobójstwo.