Reporterzy CNN rozmawiali z kolegami mordercy - to, co usłyszeli, pokazuje, że 23-letni Koreańczyk był psychopatą, prześladującym kobiety.
CNN: Miał wymyśloną przyjaciółkę?
Koledzy: Piliśmy, to się zwierzył. Mówił na nią galareta, a ona na niego klapsik. Spanky & Jelly... Ona miała być supermodelką... Wydało nam się, że koleś oszalał.
Ponoć prześladował dziewczyny na uniwerku, to prawda?
Raz, gdy wróciłem wieczorem do akademika, znalazłem u siebie policjanta. Dowiedziałem się, że nagabywał w internecie jakąś dziewczynę, pisał do niej i zaczepiał, przedstawiał się jako Znak zapytania. Dowiedział się, gdzie mieszka i co robi. Jemu się wydawało, że to jakaś gra. Ona się przestraszyła i doniosła policji. Dotknęło to jeszcze jedną dziewczynę, którą nawet śledził. Ostrzegliśmy ją, żeby na niego uważała. Gdy druga dziewczyna doniosła na niego, wyznał, że teraz to równie dobrze może się zabić. Policja zabrała go do poradni. Spędził tam ze dwa dni. W sumie prześladował trzy dziewczyny. O jednej powiedział, że chciał wejść do jej pokoju i spojrzeć głęboko w oczy. Tylko w ten sposób mógł ponoć stwierdzić, czy to równa babka. Powiedział mi, że gdy to zrobił, w jej oczach zobaczył, że jest rozwiązła.
Myśleliście wówczas, że on naprawdę mógłby kogoś skrzywdzić?
Nie. Gdy wrócił z poradni, w ogóle przestał się odzywać. Zamknął się w sobie. Nikt nigdy go nie odwiedził, nawet rodzice.
Lubił muzykę?
Led Zeppelin, Nirvana, Collective Soul. Głównie rocka. Jeden kawałek puszczał bez przerwy, Shine grupy Collective Soul. Muzykę puszczał z laptopa. Czasem budził nas rano tą piosenką. Bazgrał teksty na ścianie, więc na niego donieśliśmy władzom uczelni.
Miał hobby?
Chodził na siłownię, pracował przy rowerze. Wychodził późno w nocy i jeździł po okolicy.
To, co o mordercy mówią jego współlokatorzy, poraża. "Śledził dziewczyny (...), prześladował je w internecie (...), policja zamknęła go w specjalnym ośrodku (...), z nikim nie rozmawiał, nie miał prawdziwej dziewczyny, tylko taką w wyobraźni" - opowiadają dwaj studenci, którzy z mordercą z Virginia Tech mieszkali w jednym pokoju.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama