Dziennik Gazeta Prawana logo

Przypadkiem odkryli warsztat terrorystów

13 października 2007, 14:28
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Przypadek sprawił, że amerykańskie wojsko w Iraku odkryło warsztat irackich terrorystów. Żołnierze pojawili się tak nagle, że terroryści nie zdążyli nic ukryć. Wszystko pozostało na swoim miejscu -detonatory, materiały wybuchowe... i tylko słuchawka leżała obok telefonu.

"Co my tu mamy, nieźle... to wsadzają do bomb, by nas zabijać" - mówi sierżant Brian Hood, podnosząc torebkę pełną śrub i metalowych bolców. Wokół rozrzucone komórki, elektroniczne zegarki i kable.

Choć na pozór te elementy wyglądają niegroźnie, służą one terrorystom do produkcji bomb. Dom, który przeszukali żołnierze, służył jako tymczasowy warsztat do produkcji przydrożnych bomb. Od nich ginie najwięcej żołnierzy.

"Widzą, jak jedziemy, dzwonią na numer tej komórki, a ona detonuje ładunek wybuchowy" - opowiada sierżant Hood. Kryjówkę żołnierze odkryli przypadkiem. Wóz pancerny uszkodził płot posesji, więc żołnierze zapukali z przeprosinami. W domu nikogo nie było, jedynie półprodukty do budowy bomb.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj