Sam patrol przebiega szybko. Tuż na początku opancerzony hummer Piątego Pułku Kawalerii został ostrzelany z pocisków przeciwpancernych. Godzinę później na życie Amerykanów czyhają terroryści z dwiema ukrytymi w drodze bombami. Pierwsza wybucha kilka sekund za wcześnie i cudem nikt nie zostaje ranny. Zakręt i... wybucha kolejna. Znów mają szczęście.

Uciekając wąskimi uliczkami miasta, słyszą tylko znajomy rechot kałasznikowa i świst kul. "To jest Wietnam naszego pokolenia" - podsumowuje sierżant St Pierre.