Talibowie wypuścili kobietę na wolność w okolicach Kandaharu na południu Afganistanu. To, że Celine cało wyszła z opresji, to m.in. efekt działań francuskiego rządu, który już trzy tygodnie temu, natychmiast po porwaniu swoich obywateli, zaczął starać się o ich uwolnienie. U prezydenta Hamida Karzaja interweniował sam Jacques Chirac.

W rękach porywaczy wciąż jest jeszcze kolega kobiety - Eric, a także trójka współpracujących z nimi Afgańczyków. Wszyscy to wolontariusze organizacji Terre d'Enfance (Ziemia Dzieciństwa), która pomaga dzieciom.

Francji udało się wynegocjować od porywaczy "dodatkowe opóźnienie" w sprawie Erica - oznacza to, że Paryż ma jeszcze czas na negocjacje z talibami. A ci, w zamian za zwolnienie zakładników, domagali się, by Francja wycofała swoje wojska z Afganistanu.