Sarkozy i jego współpracownicy wydają się już pewni zwycięstwa. Przed dzisiejszą II turą wyborów wszystkie sondaże właśnie jemu dawały kilkuprocentową przewagę nad socjalistką Segolene Royal. Dlatego Sarkozy już szykuje wielką fetę na Placu Zwycięstwa w Paryżu. Tak przynajmniej uważają francuskie media. Przedstawiciel sztabu prawicowego kandydata nie chciał ani potwierdzić, ani zaprzeczyć tym doniesieniom.

Tymczasem do wielkiej akcji szykuje się też francuska policja. A ściślej mundurowi z Paryża i podparyskich przedmieść. Na ulicach są trzy tysiące policjantów. Lokalne władze obawiają się, że wieść o zwycięstwie Sarkozy'ego może rozjuszyć młodych imigrantów z biednych dzielnic. To właśnie tam w 2005 roku rozpoczęły się potężne zamieszki, które przez wiele dni niemal co noc kończyły się demolowaniem samochodów, sklepów i przystanków autobusowych.

Francuzi mogą głosować od rana w 62 tys. lokali wyborczych. Prawo do skreślenia swojego kandydata mają ponad 44 miliony Francuzów. Pierwsze dane o frekwencji mówią, że do południa do urn poszedł co trzeci z uprawnionych.