Medvedev był jednym ze 123 pasażerów samolotu tureckich linii lotniczych. Większość z nich cieszyła się, że samolot wylądował bezpiecznie w Teheranie. Zmusiły go do tego problemy techniczne. Ale Benny Medvedev pamiętał ostre słowa Ahmadineżada. I bał się o swoje życie. Kiedy zobaczył irańskich agentów, przygotował się na najgorsze. Próbował się jeszcze ukryć w tłumie pasażerów, ale agenci ruszyli prosto do niego. Jak większość dorosłych Izraelczyków, Medvedev walczył w armii swojego kraju. I teraz myślał, że za to zapłaci życiem.



"Wiemy, że jesteś Izraelczykiem" - powiedzieli agenci przerażonemu Medvedevowi. Potem od razu go uspokoili. "Nic ci się nie stanie" - zapewnili Izraelczyka. Pozwolili mu wysłać e-mail do rodziny i serdecznie ugościli.



Afera dotarła aż do izraelskiego rządu, który zastanawiał się nawet, jak ratować Medvedewa. Ale po nocy spędzonej na lotnisku samolot znów wystartował. Długo nie polatał... Kiedy Medvedev myślał, że jego irańska przygoda się skończyła, samolot zawrócił. Kolejne problemy techniczne. Irańczycy znów gorąco powitali izraelskiego profesora. Na pożegnanie dostał drewnianą pozytywkę i zaproszenie do powrotu "w lepszych czasach".