Dziewczynka zaginęła 29 kwietnia - wtedy ośmiolatka zwyczajnie wyszła pobawić się na podwórku. Mała zniknęła bez śladu. Szukali jej wszyscy - taksówkarze, kierowcy autobusów, nawet pracownicy wodociągów, którzy sprawdzali przydrożne rowy i studzienki kanalizacyjne. Jej ciało znaleziono na brzegu rzeki Majmy. Milicjanci mówią, że były na nim ślady gwałtu.

Rosjanie są przerażeni. Rodzice boją się wypuszczać dzieci na podwórko. A to dlatego, że milicja co i rusz informuje o odnalezieniu zmasakrowanych ciał kolejnych chłopców i dziewcząt.

Wszyscy zastanawiają się, czy morderca jest jeden, czy jest ich kilku. Giną dzieci z różnych części kraju. Górno-Ałtajsk leży ponad 3,5 tysiąca kilometrów od Moskwy. A wcześniej ciała odnajdowano m.in. właśnie na przedmieściach stolicy. Zawsze jednak informacja o zaginięciu dziecka bardziej niż zwykle zmraża krew w żyłach Rosjan.