Uczniowie Wilbur Middle School nazwali kaczkę Lucy i codziennie doglądali jajek, które wysiadywała. Pilnowali, by kaczuszkom nic nie przeszkadzało. Z jajek wykluły się dwa małe kaczorki, ich zdjęcia trafiały nawet na prywatne strony uczniów. Aż jednego dnia ich martwe i poranione ciała znaleziono koło gniazda. Obok leżał zakrwawiony ołówek.
Koledzy szybko odkryli, kto zamordował szkolnych pupili. Dyrekcja szkoły zawiesiła chłopaka, a policja skierowała go na badania psychiatryczne. Młodocianemu mordercy za okrucieństwo wobec zwierząt grozi rok więzienia za kratami. Ale co najwyżej wyleci ze szkoły, bo jest za młody, by pójść do więzienia.