Amerykanie zapewnili królowej mnóstwo atrakcji. Śpiewały jej szkolne dzieci, ona sama odwiedziła centrum NASA w Maryland. Tam, w towarzystwie brytyjskiego kosmonauty, usłyszała pozdrowienia spoza Ziemi. Z międzynarodowej stacji kosmicznej powitał ją Fiodor Jurczikin, jeden z trzech jej mieszkańców. Na zewnątrz centrum królowa pomogła też zasadzić drzewko.
Elżbieta II odwiedziła małych pacjentów dziecięcego szpitala, a także pomnik pamięci ofiar II wojny światowej. Towarzyszyli jej książę Filip i George Bush z żoną. Atmosfery nie zepsuło nawet to, że amerykański prezydent dodał do jej wieku... 200 lat. Na końcu wizyty, królowa i książę Filip ugościli obecnego prezydenta USA z żoną kolacją w brytyjskiej ambasadzie. Tam królowa rewanżowała się żartami z Busha. "Zastanawiam się, czy nie powinnam rozpocząć przemówienia słowami: kiedy byłam tu w 1776 roku...".
W środę wieczorem Elżbieta II wróciła do Wielkiej Brytanii.