Rosyjskie samoloty szpiegowskie przyglądały się okrętom biorącym udział w manewrach. "Rosjanie najwyraźniej stwierdzili, że warto podlecieć bliżej i zobaczyć, co się święci" - tłumaczy rzecznik RAF-u. "To jak powrót do zimnej wojny, bo wtedy takie zachowanie Rosjan zdarzały się dość często. Wszystko trwało może 20 minut" - dodał rzecznik.

Jeden z ekspertów mówi, że "marynarka przeprowadzała ćwiczenia na wodach międzynarodowych i Rosjanie mają takie samo prawo by tam być, jak Brytyjczycy. Jedyne, co zrobił RAF, to pokazał, że gdyby trzeba by coś Rosjanom zrobić, nie zawahaliby się" - dodaje.