"Kobieta na prezydenta!" - to hasło nowej organizacji, powołanej specjalnie po to, żeby przekonywać do pomysłu startu Ludmiły Putin w wyborach prezydenckich. Jej członkowie zdążyli już zorganizować na ulicach Wołgogradu manifestację poparcia dla żony Putina. "Ten kraj nie ma innego wyjścia" - krzyczeli.
"Ludmiła i Władimir Putinowie - dla nas to jedna całość. Obecny prezydent ma nie tylko najwyższe poparcie, ale cieszy się też wielkim szacunkiem i bezgraniczną miłością obywateli. Nie umiemy sobie wyobrazić, jak będziemy żyć bez Putina" - napisali aktywiści w liście skierowanym do samej Pierwszej Damy. Przekonują ją, że Rosja nie ma innego wyjścia. Są też pewni, że Rosjanie staną za nią murem, jeśli tylko zdecyduje się wystartować w wyborach.
"Ludmiłoputinowcy" przedstawiają jeszcze jeden, koronny argument - nikt nie odważy się stanąć do walki z samą Pierwszą Damą. "Przecież to byłoby to samo, co atak na Putina" - przekonują. A co na to sama prezydentowa? Na razie Ludmiła Putin milczy.