Jak widać w materiale CNN, kalifornijskie czereśnie w Santa Paula pięknie się czerwienią. Właściciel sadu martwi się jednak, że nie będzie miał kto ich zbierać. Zaostrzenie kontroli imigracyjnej sprawiło, że nikt nie stawił się do pracy w jego sadzie. Henry Vega, pośrednik robotników sezonowych, nie dziwi się, bo w większości na pola trafiali właśnie nielegalni imigranci. I z powodu przepisów imigracyjnych wszystkie te piękne czereśnie z Santa Paula za kilka dni po prostu zgniją.
Vega sugeruje, że większość imigrantów przeniosła się z Kalifornii do innych stanów, np. Nevady, i zaczęła tam pracować na budowach. Przeciwnicy przechodzącej przez senat ustawy, legalizującej prawo pobytu i pracy prawie milionowi imigrantów, twierdzą, że winni są sadownicy, którzy uzależnili się od imigrantów. Niskie płace są konsekwencją walki cenowej z tanimi warzywami i owocami z importu.
Chcąc płacić więcej, sadownicy musieliby podnosić ceny sprzedawanych towarów. A dla przeciętnego klienta pochodzenie towaru - tzn. czy jest on rodzimy, czy może z Argentyny - jest zupełnie obojętne.
Połowa zbieraczy mniej, to o połowę mniejsze zbiory - mówią właściciele kalifornijskich sadów i ogrodów. I wiedzą, co mówią, tym bardziej że mają nie lada problem. Bo do zbiorów potrzebują pół miliona pracowników, ale w tym roku imigranci, którzy zwykle to robili, zniknęli. I choć owoce obrodziły, nikt ich nie zbiera.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama