W rozbitych oknach centrum handlowego sklepikarze - na znak buntu - powiesili tureckie flagi. Sztandarem okryto trumnę jednej z ofiar zamachu.
W Turcji coraz wyraźniejszy jest gniew wobec Unii Europejskiej i USA, które oskarża się o zbyt małą pomoc w walce z wojującymi o niepodległość Kurdami, którzy do Turcji przedostają się z północnego Iraku. Turcy są też wściekli, że USA pomogły irackim Kurdom stworzyć na północy kraju autonomię. Coraz silniejszy staje się duch nacjonalizmu tureckiego i wiara w zbawienną siłę armii.
Już następnego dnia po zamachu na centrum handlowe wojsko aresztowało kolejnych zamachowców. Znaleziono przy nich wiele kilogramów materiałów wybuchowych i detonatory. To jeszcze bardziej rozgniewało Turków.
Przed wyborami parlamentarnymi władze skręcają powoli z prounijnej polityki w stronę militarnego nacjonalizmu. A to dlatego, że podobne odczucia panują w społeczeństwie - brak poczucia bezpieczeństwa i rosnący gniew na zachodnich partnerów. Zamach w Ankarze wzmocnił tylko te uczucia.
Na początku maja rządząca w Turcji Partia Sprawiedliwości i Rozwoju złożyła w parlamencie wniosek o przyśpieszenie terminu wyborów parlamentarnych i przeprowadzenie ich już 24 czerwca. Zwykle głosowanie odbywa się w listopadzie.