Najpierw Peruwiańczycy traktowali je jak gwiazdy, ubierali w narodowe stroje, przytulali i fotografowali. Ale pod koniec dnia wszystkie trafiły na ruszt. Bo jak obchodzić festiwal świnek morskich bez największego peruwiańskiego przysmaku - grillowanego gryzonia?
Mieszkańcy miasteczka Churin już od samego świtu oblizywali się, patrząc na paradę świnek i ich fantazyjne stroje. Bo wiadomo, że jedzenie trzeba porządnie uczcić. Były więc świnki przebrane za bohaterów bajek Disneya czy w peruwiańskich strojach ludowych.
Potem wybrano największego, 3,5-kilogramowego gryzonia. Na tym dla zwierzątek święto się skończyło. Nadszedł czas na gwóźdź programu... grillowaną świnkę.
"Mięso bez cholesterolu, pełne protein" - tak sprzedawcy zachwalali swe przysmaki. Dla nich nie ma nic smaczniejszego niż delikatne mięso gryzonia w zielonej fasolce, z ziemniaczkami i kolbą kukurydzy w połączeniu z kieliszkiem wina. Cena takiej porcji to siedem dolarów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|