Przywódcy Egiptu, Jordanu i Izraela spotkali się w poniedziałek, by wesprzeć prezydenta Palestyny Mahmuda Abbasa. Przywódca, kryjąc się przed Hamasem, rządzi teraz krajem z Zachodniego Brzegu Jordanu.
Izrael obiecał uwolnić setki milionów dolarów, które autonomia powinna dostać w ramach zwrotu podatku, a które zablokował Tel Awiw. Natomiast USA i Unia Europejska wznowiły bezpośrednią pomoc dla administracji Abbasa.
Jednak przeciwnicy prezydenta są pewni zwycięstwa. Mahmud Az-Zahar w rozmowie z CNN przekonuje, że Abbas i jego gabinet to "złodzieje", którzy roztrwonią wszelką pomoc.
Sam Hamas wspierany jest przez Iran i prywatnych bogaczy z Zatoki Perskiej. Eksperci twierdzą, że to jednak zbyt mało, by zapewnić spokój w regionie ubogiej Gazy, gdzie bezrobocie sięga ponad 60 proc., a ludzie rozpaczliwie wyczekują pomocy.
Najciekawsze, że Hamas nie utrzyma spokoju w Gazie bez pomocy znienawidzonego przez jego członków Izraela. To właśnie on kontroluje granice i przepływ towarów do sklepów Gazy.