Mieli uratować rozbitka. Ale podmuch wirnika śmigłowca zdarł z niego kamizelkę ratunkową i biedak poszedł na dno. Na szczęście policyjni ratownicy z Nowego Jorku ćwiczyli tylko z manekinem.
Policjanci mieli przetestować nową łódź patrolową. Wypłynęli na wody otaczające Long Island. Od pilota śmigłowca dostali informację, że w morzu jest człowiek. Pędem tam popłynęli.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby helikopter nie podleciał zbyt blisko tafli wody. Podmuch wirnika zdarł z manekina kamizelkę ratunkową, a tenże utonął.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|