Najmłodszy, obecnie siedmioletni, chłopiec od początku różnił się od swoich braci. Już jako 18-miesięczny maluch uwielbiał bawić się wszystkim, co różowe i typowo dziewczęce. Żadnych samochodów, karabinów i bycia "normalnym" chłopcem. Mały od początku uwielbiał bawić się lalkami barbie.

"Chciałem kupić mu każdą zabawkę, jakąkolwiek tylko sobie wymarzy, o ile będzie to zabawka dla chłopaka" - tłumaczy ojciec. Nic z tego.

Myśleli, że może to tylko etap w życiu, który przeminie, a syn zacznie się zachowywać jak bracia. Gdy miał 4 lata, matka pozwoliła mu nosić sukienki. Najpierw w domu, potem na zewnątrz. Chłopiec wymógł to na rodzicach m.in. próbując odciąć penisa nożyczkami. W przedszkolu mu nie pozwalano, bo "to nie przystoi", więc rodzice wysłali go tam, gdzie nikt go nie znał.

I teraz siedmiolatek maluje sobie paznokcie i chodzi w sukienkach. Jest szczęśliwy, bo w końcu nie musi udawać kogoś, kim się nie czuje. Psychiatrzy uznali, że dziecko cierpi na zaburzenie identyfikacji płciowej, więc matka traktuje ją jak córkę.

Wszyscy czekają na okres dojrzewania, kiedy trzeba będzie się zdecydować lub nie, na kurację hormonalną.