Dziennik Gazeta Prawana logo

Indyjskie wdowy trafiają do przytułku

13 października 2007, 16:02
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Miliony kobiet w Indiach traktowane są gorzej niż zwierzęta tylko dlatego, że są wdowami. Nie mają żadnych praw i dobytku. Nie mogą liczyć nawet na współczucie innych. Żyją i umierają na ulicach, chyba że trafią do Amar Bari. CNN przyjrzał się ośrodkowi dla kobiet odrzuconych przez społeczeństwo.
W Indiach nawet cień wdowy uważany jest za zły omen. Takie kobiety muszą golić głowy, nie utrzymują kontaktów z rodzinami i sąsiadami, nie mogą nosić biżuterii czy też powtórnie wyjść za mąż.

"Nikt mnie już potem nie pokochał. Przetrwałam, sprzątając cudze domy" - opowiada Promita Das. Jest już po osiemdziesiątce. Wdową jest od 15. roku życia. Gdy straciła męża, stała się dla swej rodziny ciężarem. Dopiero pod koniec życia znalazła bezpieczną przystań, Amar Bari - "mój dom".

Ośrodek założony w 2000 roku zapewnia pomoc indyjskim wdowom. Ale mieszka tam zaledwie 120 wdów z 40 milionów w całym kraju. Starsze kobiety odzyskają w Amar Bari godność, młodsze nauczą się pielęgniarskiego fachu. Dostaną szansę, że ktoś je kiedyś zatrudni.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj