W Indiach nawet cień wdowy uważany jest za zły omen. Takie kobiety muszą golić głowy, nie utrzymują kontaktów z rodzinami i sąsiadami, nie mogą nosić biżuterii czy też powtórnie wyjść za mąż.

"Nikt mnie już potem nie pokochał. Przetrwałam, sprzątając cudze domy" - opowiada Promita Das. Jest już po osiemdziesiątce. Wdową jest od 15. roku życia. Gdy straciła męża, stała się dla swej rodziny ciężarem. Dopiero pod koniec życia znalazła bezpieczną przystań, Amar Bari - "mój dom".

Ośrodek założony w 2000 roku zapewnia pomoc indyjskim wdowom. Ale mieszka tam zaledwie 120 wdów z 40 milionów w całym kraju. Starsze kobiety odzyskają w Amar Bari godność, młodsze nauczą się pielęgniarskiego fachu. Dostaną szansę, że ktoś je kiedyś zatrudni.