Dziennik Gazeta Prawana logo

Mubarak nie ustępuje, ale przekazuje władzę

10 lutego 2011, 22:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mubarak nie ustępuje, ale przekazuje władzę
PAP/EPA
Hosni Mubarak podjął jeszcze jedną próbę zachowania stanowiska. Przeprosił wszystkie ofiary starć z ostatnich tygodni, obiecał, że odpowie na przemoc na ulicach, a winni poniosą karę.

Wyliczył wszystkie reformy i zmiany w konstytucji, jakie zainicjował pod presją tłumów na placu Tahrir. Ale zapowiedział też, że będzie dbał o kraj aż do wyborów prezydenckich – i odejdzie dopiero wtedy.

 To policzek dla demonstrantów. Jednocześnie jednak od dawna na Bliskim Wschodzie żaden dyktator nie korzył się tak publicznie przed własnym narodem. Bez względu na to, czy protestujący w końcu pozbędą się Mubaraka, czy też reżim w końcu zdecyduje się na zgniecenie demonstracji, ulica wie już, że odniosła zwycięstwo.

 Niestety, oznacza to jednak, że wrzenie w Egipcie jeszcze potrwa. – Demonstranci są wściekli, ten chaos będzie się przedłużać – mówi „DGP” Judith Kipper, orientalistka z Institute of World Affairs. Konsekwencją będzie dalszy niepokój na rynkach, wzmagający się ze względu na to, że przykład Egiptu może zainspirować społeczeństwa w innych krajach do buntu przeciw władzy. A jeśli kolejne rewolucje – czy to udane czy nie – ogarną region, wtedy światową gospodarkę czekają miesiące niepewności – drogiej ropy i silnego franka.

 Sytuację próbuje stabilizować armia – i to ona, wraz z wiceprezydentem Omarem Sulejmanem, prawdziwą szarą eminencją bliskowschodniej polityki, będzie musiała ważyć racje i tonować nastroje. – Teraz armia zabiega, żeby nie było większego rozlewu krwi – podkreśla Kipper. Sytuacja może ją jednak zmusić do zaangażowania się w proces tranzycji władzy. Choćby po to, by ocalić swoją wyjątkową pozycję w państwie, wykreować nowe elity, wstrzymać marsz islamistów po władzę, zabezpieczyć pokój z Izraelem i – w końcu – pomoc finansową z USA.

 Seria wydarzeń z ostatnich dni to potencjalna matryca dla zmian w całym regionie. Z tych samych powodów, co w Egipcie wrze w Jordanii, Jemenie czy Syrii. Również w tych krajach bezrobocie jest znacznie wyższe niż 10 proc., a odsetek ludzi poniżej 25. roku życia i skłonnych do rewolt jest znacznie więcej niż 45 proc. W środę przeciw królowi Jordanii Abdullahowi II zaczęli buntować się również przywódcy wpływowych 36 plemion beduińskich. Wprost zagrozili mu rewoltą podobną do egipskiej i tunezyjskiej – jeśli nie przeprowadzi reform politycznych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj