W ten sposób Miedwiediew odniósł się do wypowiedzi premiera Władimira Putina, który oznajmił wcześniej, iż rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ dotycząca Libii przypomina "średniowieczne wezwania do wypraw krzyżowych". Putin określił też międzynarodową operację wojskową w Libii jako "wtargnięcie z zewnątrz".

Reklama

"Musimy być maksymalnie ostrożni w ocenach. Jest absolutnie niedopuszczalne używanie określeń, które w istocie rzeczy prowadzą do zderzenia cywilizacji - takich, jak 'wyprawy krzyżowe'. Jest to niedopuszczalne" - podkreślił prezydent w rozmowie z dziennikarzami w swojej rezydencji w Gorkach koło Moskwy.

"W przeciwnym razie wszystko może zakończyć się o wiele gorzej, niż ma to miejsce dzisiaj" - ostrzegł i dodał: "Wszyscy powinni o tym pamiętać".

Miedwiediew oświadczył także, iż nie uważa tej rezolucji za niewłaściwą. "Generalnie odzwierciedla ona naszą ocenę wydarzeń, choć nie we wszystkim. Rezygnacja z weta była świadomą decyzją" - zaznaczył.

"Świadomie tak postąpiliśmy. Takie były moje instrukcje dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych. I zostały one wykonane" - powiedział prezydent, dodając, że "teraz nie należy bić się w piersi i mówić, że się nie wiedziało, co się czyni".

W ocenie Putina, rezolucja Rady Bezpieczeństwa "bez wątpienia jest niepełnowartościowa, ułomna; zezwala na wtargnięcie do suwerennego kraju".



Miedwiediew podkreślił również, że obecne wydarzenia w Libii są następstwem zbrodni, popełnionych przez władze tego kraju na własnym narodzie. "Wszystko, co dzieje się w Libii, jest związane ze skandalicznym postępowaniem władz tego kraju, zbrodniami popełnionymi na własnym narodzie. Nie można o tym zapominać. Wszystko pozostałe, to konsekwencje" - wskazał.

Gospodarz Kremla zauważył zarazem, że wszelkie decyzje o użyciu siły powinny być poprzedzone konsultacjami. "Należy też pamiętać, że zastosowanie siły powinno być proporcjonalne do tego, co się dzieje" - zaznaczył.

Reklama

Miedwiediew zwrócił uwagę, że w wyniku operacji wojennej w Libii ucierpiały obiekty cywilne i że według niepotwierdzonych informacji zginęli tam cywile. Wezwał także społeczność światową do skonsolidowania wysiłków, aby - jak to ujął - na drodze rozmów doprowadzić do zakończenia konfliktu w Libii.

"Mam nadzieję, że w wyniku uzgodnionych działań wspólnoty międzynarodowej na ziemi libijskiej zapanuje pokój; że podjęte zostaną działania, które zapobiegną rozprzestrzenianiu się konfliktu na terytorium Afryki" - powiedział.

Prezydent wykluczył udział Rosji w operacji wojennej w Libii. Jednocześnie zadeklarował, że jego kraj może wystąpić w roli pośrednika, gdyż nie zerwał stosunków dyplomatycznych z Trypolisem.

Putin w swoim wystąpieniu ocenił, że "reżim libijski pod żadnym względem nie spełnia kryteriów demokratycznego państwa, co jednak nie oznacza, że ktoś z zewnątrz może ingerować w wewnątrzpolityczny, nawet zbrojny konflikt, biorąc w obronę jedną ze stron".



Szef rządu Rosji określił międzynarodową operację wojskową w Libii jako "wtargnięcie z zewnątrz". "Niepokoi łatwość, z jaką podjęta została decyzja o użyciu siły. W polityce USA staje się to stałą tendencją" - oznajmił.

Putin przypomniał też o bombardowaniu Jugosławii podczas prezydentury Billa Clintona, a także o operacjach militarnych w Iraku i Afganistanie za prezydentury George'a W.Busha. "Teraz przyszedł czas na Libię. Pod pretekstem obrony ludności cywilnej" - zauważył.

Zdaniem premiera, "obecne wydarzenia w Libii dowodzą, że Rosja postępuje słusznie, umacniając swoją zdolność bojową".

Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła w czwartek wieczorem rezolucję w sprawie zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Libią. Zezwala ona na podjęcie "wszelkich koniecznych środków" w celu ochrony ludności cywilnej przed atakami sił zbrojnych wiernych Kadafiemu.

Rosja - podobnie jak Chiny, Niemcy, Indie i Brazylia - wstrzymała się od głosu. Rosja i Chiny to stali członkowie Rady Bezpieczeństwa, dysponujący prawem weta.

Zdaniem rosyjskich mediów, wstrzymując się przy głosowaniu nad rezolucją nr 1973, Moskwa i Pekin de facto zgodziły się na przeprowadzenie operacji militarnej w Libii.



Od soboty w Libii trwa już międzynarodowa operacja "Świt Odysei" wymierzona przeciwko siłom Kadafiego. Przystąpiła do niej koalicja USA, Francji, W. Brytanii, Kanady i Włoch. Gotowość do udziału w niej zadeklarowały także inne państwa.

Rosja już w sobotę potępiła międzynarodową akcję przeciwko siłom Muammara Kadafiego. Jej MSZ oświadczyło, że w Moskwie z ubolewaniem przyjęto operację zbrojną, podjętą w Libii przez szereg państw. Wezwało ono też do jak najszybszego przerwania ognia i przemocy w tym kraju.

Z kolei w niedzielę Rosja wezwała siły koalicji międzynarodowej do zaprzestania - jak to określiła - "nieselektywnego stosowania siły" w Libii, jak również do niewychodzenia poza ramy mandatu ONZ.