Odpalenie rakiety wynoszącej prom kosmiczny na orbitę odroczono z powodu defektu jednego z trzech tzw. pomocniczych jednostek mocy (APU), które zaopatrują w energię regulatory prędkości, elewony (sterolotki) i podwozie wahadłowca. Bez prawidłowo funkcjonujących APU statek nie mógłby bezpiecznie wylądować.

Reklama

W czasie zaplanowanej na 14 dni misji Endeavour ma dotrzeć do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Jego start cieszy się szczególnym zainteresowaniem, będzie to bowiem jego ostatni lot. Endeavour będzie też przedostatnim wahadłowcem z całej floty, który poszybuje na orbitę okołoziemską.

Potem planuje się jeszcze wyprawę promu Atlantis, który ma wylecieć w kosmos w czerwcu. Zakończy ona program lotów starzejących się wahadłowców. Amerykańscy astronauci udający się na ISS będą musieli korzystać z rosyjskich statków Sojuz.

Kapitanem Endeavoura jest Mark Kelly - mąż kongresmenki Gabrielle Giffords, ciężko rannej w wyniku zamachu w styczniu w Tuscon w stanie Arizona.

Ciężko ranna Giffords, która otrzymała postrzał w głowę, wciąż odbywa rehabilitację w szpitalu, ale specjalnie przyjechała na Florydę, aby obserwować start wahadłowca. Nie wiadomo jeszcze, czy zostanie tam dłużej, do czasu naprawienia defektu.

Start wahadłowca przyjechało oglądać w Ośrodku Kosmicznym J.F. Kennedy'ego około 45 000 ludzi. Swój przyjazd zapowiedział nawet prezydent Barack Obama.



Według NASA, misja Endeavoura ma wielkie naukowe znaczenie, największe od czasu wyprawy w 2009 r. w celu naprawienia teleskopu Hobble'a krążącego w przestrzeni kosmicznej.

Prom zawiezie na Międzynarodową Stację Kosmiczną m.in. specjalny spektrometr magnetyczny wartości 2 miliardów dolarów. Ma on badać słuszność teorii Wielkiego Wybuchu (Big Bang) na temat powstania Wszechświata.

Reklama