Dziennik Gazeta Prawana logo

Uzbrojeni napastnicy zaatakowali rezydencję prezydenta

19 lipca 2011, 18:45
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Uzbrojeni napastnicy zaatakowali rezydencję prezydenta
Shutterstock
Uzbrojeni napastnicy zaatakowali w nocy z poniedziałku na wtorek rezydencję prezydenta Gwinei, Alphy Conde, zabijając jedną osobę. Conde nie odniósł obrażeń i jest bezpieczny - poinformowały źródła prezydenckie i świadkowie. Na razie nie wiadomo, kto jest odpowiedzialny za napad. "Prezydent w chwili ataku był w rezydencji, ale jest cały i zdrowy" - poinformowało źródło prezydenckie.

Prezydent potwierdził, że doszło do ataku, i w wystąpieniu radiowym wezwał mieszkańców kraju do zachowania spokoju.

Według świadków, do ataku doszło około godz. 1.30 nad ranem czasu miejscowego (3.30 czasu polskiego); trwał on ponad godzinę i został odparty przez osobistą straż prezydenta.

"W kuchni jest pełno krwi, a na części budynku widać ślady kul" - relacjonował cytowany przez agencję Reutera świadek, dodając, że główna brama wjazdowa została wysadzona przy użyciu granatów.

Jak poinformowała policja, we wtorek aresztowano byłego dowódcę armii, generała Nouhou Thiama. "Generał został zatrzymany i zabrany do siedziby policji" - poinformował przedstawiciel gwinejskich władz, nie podając więcej szczegółów.

Tymczasem, źródła policyjne i wojskowe podały, że inny żołnierz - były członek ochrony prezydenta Conde, również został aresztowany.

Conde stanął na czele kraju, który jest największym na świecie eksporterem rudy aluminium, w grudniu ubiegłego roku w wyniku pierwszych wolnych wyborów od czasu uzyskania niepodległości od Francji. Od śmierci poprzedniego przywódcy Lansany Conte w 2008 r. kraj był rządzony przez juntę wojskową.

Wybory miały zakończyć dziesięciolecia niestabilności i zamachów stanu w tym zachodnioafrykańskim kraju.

Zdaniem obserwatorów, sytuacja w Gwinei, która ma długą historię autorytarnych rządów, a jej siły zbrojne mają reputację brutalnych i niezdyscyplinowanych, poprawiła się od czasu przejęcia władzy przez nowego prezydenta. Zmienił on dowództwo sił zbrojnych i sam stanął na ich czele.

Były szef junty, Moussa Dadis Camara, którego oddziały zabiły we wrześniu 2009 r. 150 opozycyjnych demonstrantów, przebywa na emigracji w Burkina Faso, po tym jak został ranny w próbie zamachu na jego życie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj