"To w londyńskim City są spekulanci, którzy wepchnęli Europę w kryzys, a teraz nie chcą regulacji" - mówił podczas debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu przewodniczący socjalistów Martin Schulz. Szef liberałów Guy Verhofstadt nie przemawiał po angielsku, bo to teraz "nieodpowiedni" język.

Reklama

Gorącą dyskusję w europarlamencie wywołała postawa Wielkiej Brytanii na niedawnym szczycie w Brukseli.

8 i 9 grudnia przywódcy Unii uzgodnili nowy pakt fiskalny, by radykalnie wzmocnić dyscyplinę finansów publicznych eurolandu. Jednak ze względu na blokadę zmiany traktatu UE przez Wielką Brytanię, nowe zasady mają być wdrożone umową międzyrządową "17" oraz chętnych państw spoza euro. Premier David Cameron domagał się w zamian za zgodę na zmianę traktatu prawa weta unijnych regulacji finansowych, które szkodziłyby londyńskiemu City.

"Wielka Brytania będzie pierwszym krajem, który odzyska swoją wolność, a wy jak Titanic będziecie zmierzać ku katastrofie" - odparł współprzewodniczący eurosceptycznej frakcji Europa Wolności i Demokracji Nigel Paul Farage. Wielkiej Brytanii, którą nazwał "kozłem ofiarnym", bronił szef frakcji konserwatystów w PE (EKR) Jan Zahradil, mówiąc, że Londyn bronił interesów swojego narodu tak samo jak Nicolas Sarkozy bronił interesów Francji.

Krytyki Londynowi nie szczędzili europejscy socjaliści i chadecy. Socjalista Joerg Leichtfried zarzucał Wielkiej Brytanii, że chce zachować status "Kajmanów, tylko z gorszą pogodą".

"26 spośród 27 krajów zadeklarowało jasną wolę prowadzenia zdrowej polityki budżetowej. Zjednoczone Królestwo odmówiło współdziałania z kolegami i dlatego rezultat nie był taki, jakiego chcieliśmy" - powiedział z kolei przewodniczący europejskich chadeków Joseph Daul. "Szanuję decyzję Wielkiej Brytanii, pokazała ona jednak, że w jej rządzie panuje opinia, iż UE to strefa wolnego handlu (...). Musimy przypomnieć panu Cameronowi o jego zobowiązaniach" - dodał. Te uwagę jeden z brytyjskich eurodeputowanych odebrał jako groźbę zabrania Wielkiej Brytanii jej rabatu w składce do budżetu UE.

"Nasz premier pojawił się na szczycie z bardzo skromną propozycją (...) i nagle nie mamy żadnego przyjaciela. A więc zdecydowano się, że Titanic będzie płynął ku katastrofie gospodarczej" - mówił Farage. Podkreślił, że przywódcy chcą, by legislacja rynków finansowych była "narzucona" Wielkiej Brytanii. "My będziemy teraz uciekać, będziemy chcieli wyjść z tej Unii, będziemy pierwszym krajem UE, który odzyska swoją wolność, a wy będziecie zmierzać ku katastrofie" - podkreślił.