Dziennik Gazeta Prawana logo

Mężczyzna rzucał granatami w belgijskim Liege. Są ofiary

13 grudnia 2011, 21:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mężczyzna rzucał granatami w belgijskim Liege. Są ofiary
PAP/EPA
Krwawy zamach w centrum belgijskiego Liege. Napastnik zaczął rzucać granaty w stronę tłumu zgromadzonego na przystanku autobusowym. Zginęły cztery osoby, w tym zamachowiec - poinformowała agencja Belga.

Wśród ofiar śmiertelnych są: 15-latek, który poniósł śmierć na miejscu, oraz 17-letnia dziewczyna i 75-letnia kobieta, które zmarły w szpitalu - podała przedstawicielka prokuratury w Liege, Danielle Reynders. Rannych zostało co najmniej 123 osoby, w tym dzieci.

Czwarta ofiara śmiertelna to sam napastnik. Według części świadków popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę. Reynders zapowiedziała, że zostanie wszczęte dochodzenie, które ma wyjaśnić okoliczności jego śmierci.

Belgijskie Liege leży 90 km na wschód od Brukseli. Strzelanina miała miejsce około godziny 12.30 na pełnym ludzi Placu Saint Lambert, gdy odbywał się targ bożonarodzeniowy.  Zamachowcy byli uzbrojeni w kałasznikowy i petardy. 

Według świadków granaty rzucał z tarasu piekarni ok. 40-letni mężczyzna. Jak poinformowała agencja AFP, sprawca to 33-letni mieszkaniec Liege, Nordine Amrani. W 2008 roku został skazany na prawie pięć lat więzienia za posiadanie broni i uprawianie konopi indyjskich; parał się także paserstwem i odsiadywał karę więzienia za przestępstwa na tle obyczajowym - poinformowała Reynders.

Strzelaninę wywołał w drodze na komisariat policji, dokąd został wezwany na przesłuchanie - dodała, nie podając szczegółów.

Jak podała belgijska gazeta "La Muese", Amrani bardzo dobrze znał się na broni, potrafił ją rozkładać, ponownie składać i naprawiać różne modele. W 2008 roku w jego mieszkaniu policja znalazła 10 sztuk broni palnej.

Dotychczas nie ustalono motywów, jakimi kierował się napastnik. Zdaniem MSW i prokuratury można wykluczyć jedynie atak terrorystyczny.

Do Liege jeszcze we wtorek przybył premier Belgii Elio di Rupo, wizytę zapowiedziała również para królewska. Wsparcie i współczucie wyraził przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

"To dramatyczne wydarzenie, składam wyrazy głębokiego współczucia rodzinom ofiar. Wszyscy liczymy na to, że (...) pokrzywdzeni szybko wyzdrowieją" - powiedział w Strasburgu. "To rzeczywiście dramat, takie wydarzenia mają - jak się okazuje - od czasu do czasu miejsce także na naszym kontynencie, w Europie. To nas bardzo niepokoi" - dodał przewodniczący PE.

Policja i straż pożarna zablokowały dostęp do miejsca zamachu. Zamknięto wszystkie sklepy w okolicy; w niektórych sklepach oraz w muzeum wcześniej chronili się ludzie. Nad miastem krążyły policyjne śmigłowce, a na dziedzińcu sądowego gmachu, położonego przy placu, zorganizowano punkt medyczny.

"Widzieliśmy ludzi z ranami postrzałowymi na dłoniach i ramionach, ludzie są przerażeni, płaczą" - powiedział Gaspard Grosjean, dziennikarz lokalnej gazety i jeden ze świadków strzelaniny. Reynders zapewniła, że od godz. 15 sytuacja na placu jest już pod kontrolą.

http://www.youtube.com/watch?v=95RAXKY7K08

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj