43-letni Litwinienko zmarł na skutek otrucia radioaktywnym polonem, najprawdopodobniej wrzuconym do herbaty, którą wypił w hotelowym barze w Londynie w czasie spotkania z dawnymi kolegami ze służby. Wdowa po nim Marina nazywa jego śmierć "aktem terroryzmu jądrowego".

Zajmujący się głównie zorganizowaną przestępczością w Rosji Litwinienko był politycznym przeciwnikiem Władmira Putina. Był naturalizowanym Brytyjczykiem. Na krótko przed śmiercią oświadczył, że jej winowajcą jest Kreml.

Zarzut zabójstwa Litwinienki Scotland Yard postawił jego dawnemu koledze Andriejowi Ługowojowi, którego Moskwa nie chce wydać Brytyjczykom. Sprawa ta doprowadziła do zerwania współpracy wywiadowczej między Wielką Brytanią a Rosją.

Na 20 września wyznaczono termin pierwszego posiedzenia, którym pokieruje sędzia Owen. Jego zadaniem będzie zdecydowanie o tym, jaki przebieg i terminarz będzie miało właściwe postępowanie, a także o tym, czy odbędzie się ono z ławą przysięgłych czy bez niej.

Sądy koronerskie rozpatrują sprawy, w których zachodzi podejrzenie, że śmierć nie nastąpiła z przyczyn naturalnych. Nie orzekają o winie konkretnych osób, lecz o okolicznościach śmierci. Mogą powoływać świadków.

W praktyce brytyjskiej nieczęsto się zdarza, że na czele postępowania przed sądem koronera staje zawodowy sędzia tak wysokiej rangi. Na ogół jest to prawnik kryminolog lub lekarz patolog z co najmniej pięcioletnią praktyką w zawodzie. Sędzia wyznaczany jest wówczas, gdy sprawa jest skomplikowana i ma dużą rangę.

Na obecnym etapie nie wiadomo, czy sędzia Owen pokieruje dochodzeniem, czy też jego rola ograniczy się do opracowania wskazówek dla osoby, która je poprowadzi. Koszty postępowania ocenia się na około 4 mln funtów. Na dochodzenie przed sądem koronerskim rząd zgodził się we wrześniu 2011 roku. (PAP)

asw/ dmi/ mc/