"The Sun", należący do koncernu medialnego Ruperta Murdocha, oświadczył, że publikacja zdjęć leży w publicznym interesie. Fotografie mogą odbić się na wizerunku księcia, reprezentującego Wielką Brytanię na świecie. Pojawiają się pytania na temat jego bezpieczeństwa podczas urlopu w Las Vegas i o skutki dla jego stanowiska w armii - oświadczył dziennik.

Ocenił też, że Harry sam naraził na szwank własną prywatność, bo choć "był w Las Vegas, stolicy rozrywki w kraju, który ściśle strzeże wolności słowa, zaprosił do pokoju hotelowego nieznajomych, na partyjkę rozbieranego bilarda. To co innego - argumentuje tabloid - niż np. prywatne zdjęcia księcia i jego dziewczyny na plaży.

Ale cytowany przez portal BBC News prawnik Mark Stephens uważa, że opublikowanie zdjęć nie leżało, nie leży i nie będzie leżeć w publicznym interesie. A tylko taki wzgląd - naglący interes publiczny - pozwalałby, w świetle brytyjskiego prawa, na opublikowanie fotografii.

Były szef "The Sun" Kelvin MacKenzie poparł decyzję gazety, wskazując, że w ciągu ostatnich 36 godzin zdjęcia opublikowały wszystkie światowe strony internetowe, w tym wielkie media, jak CNN.

Z kolei redaktor naczelny dziennika "The Independent" Chris Blackhurst argumentuje, że zdjęcia były zrobione w miejscu prywatnym, na prywatnej imprezie", dlatego "Independent" od razu uznał, że ich nie opublikuje.

Nie skomentował publikacji dwór księcia Karola, następcy brytyjskiego tronu i ojca Harry'ego. Jego prawnicy ostrzegali wcześniej, że publikacja będzie ingerencją w prywatność księcia. Gazety rządzą się same, dlatego decyzja o tym, czy publikować fotografie, należy do wydawców - oświadczył dwór w piątek.

Komisja rozpatrująca skargi na prasę (Press Complaints Commission) ogłosiła po publikacji "The Sun", że otrzymała 60 skarg od obywateli dotyczących wykorzystania zdjęć. Nie wpłynęła skarga od dworu księcia Karola.

Skandalizujące zdjęcia to dwie fotografie zrobione w pokoju hotelowym w Las Vegas, na których widać Harry'ego nago. Zdjęcia wykonano prawdopodobnie telefonem komórkowym.

Brytyjscy prawnicy, politycy i redaktorzy gazet podzielili się w opiniach na temat decyzji "The Sun", i jak zauważa BBC News, jest to doskonały przykład na to, jak trudno jest regulować prasę w dobie internetu.

Fakt, że większość brytyjskich tytułów powstrzymała się dotychczas od publikacji zdjęć, wywołał dyskusję, jaki wpływ na ich zachowanie ma dochodzenie prowadzone przez tzw. komisję Levesona.

Komisja wszczęła dochodzenie w sprawie standardów etycznych mediów, w reakcji na niedawną aferę podsłuchową. Pracownicy nieistniejącego już tabloidu "News of the World", również należącego do koncernu Murdocha, włamywali się do poczty głosowej w telefonach znanych osobistości, by zdobyć informacje