Niemal 200 tysięcy policjantów i żołnierzy pilnuje porządku w Afganistanie przed rozpoczynającymi się tam jutro wyborami prezydenckimi. Talibowie wielokrotnie zapowiadali, że nasilą ataki przed głosowaniem, by uniemożliwić mieszkańcom pójście do urn.
W ostatnich dniach zamachowcy zaatakowali m.in. siedziby afgańskiej komisji wyborczej, ministerstwa spraw wewnętrznych, a ich ofiarą padł dziennikarz szwedzkiego radia publicznego. Dzisiaj w prowincji Khost policjant zastrzelił niemiecką fotoreporter i ranił kanadyjską dziennikarkę. Afgańskie władze twierdzą, że zrobił to omyłkowo, ale eksperci i niektórzy świadkowie sugerują, że mężczyzna mógł być powiązany z talibami.
Ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Marcin Piotrowski podkreśla w rozmowie z Polskim Radiem, że talibowie nie są w stanie przejąć władzy w Afganistanie. Równocześnie jednak precyzyjnie dobierają cele zamachów, prowadząc przez to wojnę psychologiczną. - dodaje ekspert PISM. Bezpieczeństwa jutrzejszego głosowania będą strzec wyłącznie siły afgańskie. Około 50 tysięcy wojsk NATO pozostanie w bazach i będzie reagować tylko w wyjątkowych przypadkach.