Dziennik Gazeta Prawana logo

Katastrofa airbusa. Szwedzcy piłkarze w ostatniej chwili zmienili zdanie

25 marca 2015, 07:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Katastrofa Airbusa A320
Katastrofa Airbusa A320/PAP/EPA
Na pokładzie airbusa, który rozbił się we francuskich Alpach, znajdowali się także Australijczycy, Japończycy, Kolumbijczycy i Izraelczyk - potwierdziły władze tych krajów. Samolotem mogli również lecieć obywatele Wielkiej Brytanii, Meksyku, Turcji, a także innych państw.

Po nocnej przerwie wznowiono poszukiwania w miejscu katastrofy w Alpach gdzie rozbił się samolot linii Germanwings ze stu pięćdziesięcioma osobami na pokładzie. Wśród nich było szesnaścioro licealistów. Samolot leciał z Barcelony do Duesseldorfu.

Śmierć dwóch Australijczyków potwierdziła minister spraw zagranicznych Julie Bishop. O obecności na pokładzie dwóch Kolumbijczyków poinformował tamtejszy MSZ, a japoński rząd ujawnił, że samolotem leciało dwóch obywateli tego kraju. Na pokładzie znajdował się także jeden obywatel Izraela - co potwierdza izraelski resort spraw zagranicznych.

Z kolei szef brytyjskiej dyplomacji Philip Hammond nie wykluczył, że wśród ofiar katastrofy znajdują się Brytyjczycy. Jego zdaniem mogło być ich kilku, choć informacje o tym są na razie sprawdzane. 

Również władze Meksyku przyznały, że w Alpach mogli zginąć dwaj obywatele tego kraju.

Airbus A320 niemieckich linii lotniczych Germanwings rozbił się w okolicy miejscowości Barcelonette. Maszyna leciała z Barcelony do Duesseldorfu, na jej pokładzie było 150 osób - 144 pasażerów i 6 członków załogi. 

Nadal nieznana jest dokładna lista pasażerów. Według wstępnych informacji przekazywanych przez stronę niemiecką i hiszpańską zginęło 67 Niemców i 45 Hiszpanów. Francuski prezydent powiedział też, że wśród ofiar są również Turcy. 

Nie ma informacji o tym, by katastrofie samolotu w Alpach zginęli Polacy. 

CZYTAJ WIĘCEJ O KATASTROFIE AIRBUSA W ALPACH>>>

Do maleńkiej wioski zatopionej wśród szczytów i dolin Alp Prowansalskich, do Seyne-les-Alpes przybywają rodziny hiszpańskich i niemieckich ofiar, które zginęły w katastrofie. Czekają na nich lekarze, psycholodzy i tłumacze. Do katastrofy doszło w odludnym, trudno dostępnym miejscu. Samolot rozbił się o skaliste zbocze wyrastające niemal pionowo z wąskiej doliny.

Wprawdzie w tym miejscu nie ma już śniegu, ale żeby się tam dostać trzeba się przedrzeć przez szlak pokryty jego grubą warstwą. Co więcej znaczne ilości śniegu w żlebach grożą zejściem lawin.

Jak na razie mnożą się hipotezy co do okoliczności w jakich doszło do katastrofy. Nie wiadomo dlaczego piloci samolotu powoli tracącego wysokość - z dziesięciu na dwa tysiące metrów w ciągu ośmiu minut, nie nadali sygnału SOS. 

Airbusem A320 mieli lecieć piłkarze III ligowej szwedzkiej drużyny piłkarskiej. W ostatniej chwili zmienili plany i polecieli do domu przez Zurych. W 1953 roku w tym samym rejonie miała miejsce katastrofa lotnicza. Rozbił się tutaj samolot lecący z Paryża do Sajgonu. Zginęły 42 osoby.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj