Dziennik Gazeta Prawana logo

Chińska cenzura po eksplozji w Tiencinie. Zamknięto 50 stron interentowych

16 sierpnia 2015, 10:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rejon w którym doszło do wybuchu
Rejon w którym doszło do wybuchu/PAP/EPA
Po serii eksplozji w Tiencinie, w których zginęło co najmniej 112 osób, chińska cenzura zamknęła lub zawiesiła 50 stron internetowych. Oficjalny powód to rozpowszechnianie plotek na temat katastrofy. Z internetu znikają jednak także wpisy krytyczne wobec władz.

Zamknięto strony internetowe, na których spekulowano na temat znacznie wyższej liczby ofiar, czy też poddawano w wątpliwość skuteczność reakcji na katastrofę lokalnych władz. Cenzorzy usuwają też konta na chińskich portalach społecznościowych, gdzie internauci dyskutują na temat przyczyn wybuchu oraz jego skutków.

Wcześniej lokalny wydział propagandy w Tiencinie zakazał chińskim dziennikarzom publikowania informacji o katastrofie na prywatnych kontach mediów społecznościowych.

Wstrzymano też relacjonowanie sytuacji "na żywo". Oburzenie tajwańskich mediów wywołał incydent z udziałem fotoreportera Taiwan Eastern Multimedia Group. Mężczyznę robiącego zdjęcia w pobliżu miejsca wybuchów otoczyło 10 policjantów. Skonfiskowano znajdującą się w jego aparacie kartę pamięci. Kiedy fotoreporter zażądał jej oddania, jeden z policjantów miał powiedzieć, że zostanie mu zwrócona, jeśli przed nimi uklęknie. O incydencie poinformował m.in. Klub Zagranicznych Korespondentów w Chinach.

Rośnie liczba ofiar

Rośnie liczba ofiar serii eksplozji, które trzy dni temu wstrząsnęły chińskim miastem Tiencin. Według najnowszych danych zginęło tam 112 osób. 95 uznaje się za zaginione. Aż 85 zaginionych osób to strażacy, którzy wysłani byli w nocy ze środy na czwartek do opanowania pożaru w składzie niebezpiecznych substancji chemicznych. W sobotę ich krewni zgromadzili się przed budynkiem lokalnych władz, żądając wyjaśnień.

W ciągu ostatniej doby miejscem katastrofy wstrząsały kolejne, choć znacznie mniejsze eksplozje. Chińscy eksperci potwierdzili, że w magazynie chemikaliów znajdował się m. in. cyjanek sodu. Jak poinformowano, doszło do rozszczelnienia niewielu pojemników z tą niebezpieczną substancją.

Według informacji przekazywanych przez władze, nie doszło do skażenia nią powietrza, a jej poziom w próbkach wody dwukrotnie przekracza dopuszczalne normy. W składzie chemikaliów w Tiencinie znajdowało się 700 ton cyjanku sodu. Jak piszą lokalne media, jest to 70-krotnie więcej niż normy dla składowania tej substancji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj