Dziennik Gazeta Prawana logo

Norweski sąd odebrał dzieci rodzinie Michalaków. Zrobiła się międzynarodowa afera, głos zabrał prezydent

12 października 2015, 20:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Norweski sąd
Norweski sąd/Shutterstock
Jestem też ojcem – napisał w liście do norweskiego króla czeski prezydent, wstawiając się za Czeszką, której odebrano dzieci. Ostrzegł go, że ta historia źle wpływa na norwesko-czeskie stosunki i obraz Norwegii w Czechach. Zaś po wyroku sądu, w którym zapadła decyzja o odbiorze przyznał, że wyrzucenie norweskiej ambasador z Czech nie byłoby złym pomysłem. Działania Czeszki wspiera też minister spraw zagranicznych.

Historia, którą od kilku lat żyją Czesi i która toczyła się na najwyższym politycznym szczeblu, zaczęła się w 2011 roku. Wówczas norweskie służby socjalne odebrały dwójkę chłopców mieszkających w Norwegii rodzinie Michalaków. Podejrzewano, że chłopcy są zaniedbywani, a nawet może dochodzić do molestowania seksualnego. Ostatecznie policja po zbadaniu sprawy nie wykryła nieprawidłowości, a w każdym razie nie padło żadne oskarżenie. Pomimo tego norweska komisja do spraw nieletnich uznała, że jednak chłopcy nie wrócą do rodziców i odebrała im prawa rodzicielskie. A chłopcy zostali rozdzieleni.

Młodszy David, który ma obecnie 6 lat (kiedy został zabrany, miał 2 lata), zdaniem norweskich urzędników może zostać przekazany do adopcji.

Powody odebrania dzieci nie bazują na pierwotnych podejrzeniach. Urzędnicy raczej wskazują, że dzieci są już w nowej stabilnej rzeczywistości. Zaś młodszy jest bardzo przywiązany do opiekunów, więc – jak tłumaczyli przedstawiciele Evy Michalakowej – komisja woli pozbawić biologiczną matkę praw rodzicielskich, żeby nie utrudniała adopcji nowej rodzinie. Jednym z powodów odebrania dzieci było również to, że Michalakowa sprawę nagłośniła medialnie.

Prawnik Czeszki w rozmowie dla dziennika "Lidove Noviny" tłumaczy, że od początku ograniczano kontakty rodziny z dziećmi, tak by odizolować je od biologicznych opiekunów.

Matka jednak nie chce się poddać i zapowiada dalszą walkę. Czeskie ministerstwo spraw zagranicznych, które od początku pomaga Michalakowej, podkreśla, że matka jeszcze nie wyczerpała wszystkich możliwości. W samej Norwegii może jeszcze odwołać się do dwu instancji. Potem już zostaje jej Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Czeska sprawa nie jest odosobniona. Głośno jest również o podobnych problemach polskich rodzin w krajach skandynawskich. Obecnie w kinach jest nawet film „Obce niebo” opowiadających historię polskich rodziców, którym z kolei szwedzcy urzędnicy odebrali dziecko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj