Ukraiński politolog Mykoła Dawydiuk nie ma wątpliwości - karty rozdaje Putin i to on zdecyduje, czy miński format będzie przedłużony, czy sytuacja się zaostrzy, czy będzie może nowy format rozmów.

Reklama

Tymczasem ukraińska armia codziennie raportuje o dziesiątkach ostrzałów ze strony separatystów. Bojówkarze niekiedy używają ciężkiego sprzętu, który w myśl mińskich uzgodnień powinien był być wycofany. Plan maksimum dla Donbasu to miejscowe wybory. Niewiele wskazuje jednak na to, że ustalenia poczynione na wysokim szczeblu będą realizowane przez prorosyjskich bojówkarzy.

- Uznanych przez świat wyborów w Donbasie nie będzie, jeśli ataki będą się powtarzać, a Rosja nie wycofa swoich żołnierzy i broni ze wschodniej Ukrainy - podkreśla politolog Wołodymyr Fesenko. Jego zdaniem, dopóki w Donbasie słychać będzie wystrzały, absurdalne jest oczekiwanie, że Ukraina wprowadzi zmiany w konstytucji, przyznające temu regionowi specjalny status. A do takich zmian zobowiązał się Kijów podczas zeszłorocznych rozmów pokojowych.