Obaj politycy "wyrazili zaniepokojenie intensyfikacją walk na wschodzie Ukrainy, gdzie zakres naruszania rozejmu przez prorosyjskie siły separatystyczne, które często stosują ciężką broń, jest największy od 2015 roku" - sprecyzował Biały Dom.

Według wiceprezydenta Stany Zjednoczone "przekazały Rosji wiadomość, że świat ją obserwuje, a także zwróciły uwagę na konieczność uspokojenia sytuacji". Joe Biden wezwał także Ukrainę, aby wykazała powściągliwość - głosi komunikat. Obaj przywódcy "przypomnieli o konieczności politycznego i dyplomatycznego rozwiązania konfliktu poprzez wdrożenie przez wszystkie jego strony porozumień z Mińska" - dodano.

Reklama

W czwartek ukraiński prezydent ogłosił, że nie wyklucza ogłoszenia stanu wojennego i mobilizacji w razie zaostrzenia się sytuacji na wschodzie kraju i na Krymie. Jednocześnie podkreślił, że wspólnie z partnerami międzynarodowymi Ukraina zdoła zmusić agresora do zajęcia miejsca przy stole rokowań oraz wypełniania zobowiązań przyjętych w ramach procesu mińskiego i przywrócić "format normandzki". Poroszenko wskazał na nasilenie ostrzału artyleryjskiego "w strefie antyterrorystycznej operacji na wschodzie Ukrainy" w nocy ze środy na czwartek.

"Financial Times" pisał w czwartek o eskalowaniu przez Rosję napięcia przy granicy z Ukrainą i wyraził opinię, iż decydując się tam na pokaz siły przed wrześniowym szczytem G20 Kreml chce wymusić ustępstwa na państwach zachodnich, począwszy od złagodzenia sankcji.

Brytyjski dziennik odnotował że Rosjanie rozmieścili tysiące żołnierzy w rejonie na północ od Briańska, na wschód od Rostowa nad Donem, na południu Krymu i na zachód od separatystycznego mołdawskiego Naddniestrza. Zdaniem gazety Putin może stawiać na to, że eskalując przemoc i prowokując gniewną reakcję Kijowa uda mu się doprowadzić do zerwania jedności państw europejskich i uzyskania korzystnej dla Moskwy reinterpretacji porozumień z Mińska.