Dziennik Gazeta Prawana logo

Córka pastora Kaźmierczaka czyli najpotężniejsza kobieta świata. SYLWETKA Angeli Merkel

6 lutego 2017, 07:14
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Angela Merkel
Angela Merkel/PAP/EPA
Uchodzi za najbardziej wpływową kobietę świata. Jesienią będzie walczyła o czwartą kadencję na stanowisku kanclerza Niemiec. Oto, kim jest naprawdę Angela Merkel.

Nie bez racji uchodzi za najbardziej wpływowego polityka Unii Europejskiej i najpotężniejszą kobietę na świecie. Ale choć Angela Merkel w mediach obecna jest niemal nieustannie, to paradoksalnie niewiele wiadomo o tym, co tak naprawdę myśli i planuje. Nie okazuje emocji, nie przepada za wystąpieniami publicznymi, przemyśleniami dzieli się tylko z wąskim gronem zaufanych współpracowników, decyzje podejmuje długo i po starannym rozważeniu sytuacji. Jej pragmatyzm i twarde stąpanie po ziemi idealnie się wpisują w potrzeby mieszczańskiego, uporządkowanego społeczeństwa, jakim są Niemcy. A przynajmniej do niedawna się wpisywał, bo po decyzji sprzed półtora roku o otwarciu granic kraju dla uchodźców z Bliskiego Wschodu Niemcy też już nie są takie same.

Daleko posunięta powściągliwość niemieckiej kanclerz jest w dużej mierze związana z tym, gdzie i kiedy się wychowywała. Angela Merkel - a właściwie Angela Dorothea Kasner - przyszła na świat w 1954 r. w Hamburgu, ale od pierwszych tygodni życia dorastała w Niemczech Wschodnich, gdzie jej ojciec - protestancki pastor, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Kaźmierczak - objął parafię w małej miejscowości pod Berlinem. NRD sama w sobie była państwem, gdzie należało uważać, co się mówi, ale nieliczne osoby przenoszące się z Zachodu na Wschód były szczególnie podejrzane, więc Angela od dzieciństwa była nauczona ostrożności.

Nie znaczy to, że kontestowała reżim - jak większość NRD-owskiej młodzieży zapisała się do FDJ; jak później wyjaśniała, "w 70 proc. z oportunizmu". Bo członkostwo w komunistycznej młodzieżówce umożliwiało np. studia. Merkel (w 1977 r. wyszła za Ulricha Merkla, jej pierwsze małżeństwo trwało tylko pięć lat) studiowała, a później nawet zrobiła doktorat z chemii kwantowej. W połowie lat 80. stawała się coraz bardziej krytyczna wobec reżimu, ale nie zamieniła działalności naukowej na opozycyjną.

W politykę Merkel zaangażowała się, dopiero gdy mur berliński już mocno się chwiał. Zapisała się do nowej partii Demokratyczne Przebudzenie (która niedługo później przyłączyła się do CDU) i została rzeczniczką jedynego niekomunistycznego rządu NRD. Po zjednoczeniu, już z ramienia CDU, zdobyła mandat do Bundestagu w jednym z okręgów w Meklemburgii i niemal natychmiast trafiła do rządu Helmuta Köhla jako minister ds. kobiet i młodzieży. W 1994 r. objęła ważniejszy resort środowiska i bezpieczeństwa nuklearnego.

Jako protegowana Köhla, który nieco paternalistycznie mówił o niej "moja dziewczynka", szybko zyskiwała na znaczeniu w szeregach chadecji. Co nie przeszkodziło jej wbić noża w plecy swojego mentora. Gdy wybuchł skandal z nielegalnym finansowaniem partii, w który uwikłany był były już wówczas kanclerz, Merkel najgłośniej wzywała go do rezygnacji. W 2000 r. została liderką CDU - wcześniej nie było żadnej kobiety na tym stanowisku.

Pierwsze pod jej przywództwem wybory jeszcze zakończyły się porażką, a w 2002 r. to nie ona, lecz lider bawarskiej CSU Edmund Stoiber był kandydatem chadecji na kanclerza. W przedterminowych wyborach w 2005 r. chadecja roztrwoniła potężną przewagę w sondażach - także za sprawą Merkel, która w debatach telewizyjnych pomyliła podstawowe pojęcia ekonomiczne - ale ostatecznie wygrała. Merkel stanęła na czele wielkiej koalicji - pierwszej takiej w historii RFN - z socjaldemokracją.

Szybko miała okazję poduczyć się ekonomii, bo niedługo później na świecie zaczął się wielki kryzys. Merkel początkowo sprzeciwiała się ratowaniu prywatnych banków z budżetów państw oraz gwarantowaniu przez państwo wszystkich depozytów, ale szybko zmieniła zdanie i zrobiła w Niemczech to samo, co robił niemal cały świat. Na jej kraj, jako największą gospodarkę w Unii Europejskiej, spadła główna odpowiedzialność za walkę z kryzysem. Berlin uznał, że rozwiązaniem wszystkich problemów jest zrównoważenie budżetów, i zaczął forsować - a czasem wymuszać - politykę oszczędności. Jej efekty były jednak różne. Ale niemieckim wyborcom wskazywanie na południe Europy jako na źródło wszelkiego zła się spodobało - w wyborach w 2009 r. chadecja wygrała już zdecydowanie i mogła się uwolnić od niezbyt wygodnej koalicji z SPD. Cztery lata później musiała do niej wrócić, choć samo CDU uzyskało wówczas rekordowo dobry wynik - m.in. dzięki świetnej kondycji niemieckiej gospodarki.

- powiedziała kiedyś Merkel o sobie. Niemiecka kanclerz faktycznie zwykle działa dopiero wtedy, gdy sytuacja nabrzmiewa tak, że już naprawdę wymaga jakiejś reakcji. Ale za to te długo przemyśliwane decyzje są potem konsekwentnie realizowane. Tak było w przypadku kryzysu zadłużeniowego w strefie euro, tak też było w przypadku kryzysu migracyjnego. Niemcy przez długi czas bezczynnie przyglądały się, jak Grecja czy Włochy nie radzą sobie z napływem uchodźców. Jednak latem 2015 r. Merkel zdecydowała się na radykalny krok i otworzyła dla nich granice. - zadeklarowała wówczas, czym zyskała miano ostatniej obrończyni liberalnych wartości w coraz bardziej zamykającym się świecie.

To, jakimi motywami się wówczas kierowała, do dziś pozostaje w sferze domysłów - czy był to przejaw chrześcijańskiego miłosierdzia, próba wykorzystania sytuacji do odwrócenia negatywnych trendów demograficznych, czy - jak przekonuje skrajna prawica - akt zdrady. Faktem jest jednak, że Niemcy sobie nie poradziły w wystarczającym stopniu. Migrantów przybyło znacznie więcej, niż zakładano, nie było możliwości ich szybkiej integracji, a takie zdarzenia, jak masowe molestowania seksualne kobiet w noc sylwestrową 2015 r. czy zamachy terrorystyczne, spowodowały, że poziom aprobaty dla Merkel wyraźnie spadł. Jej pozycja nie jest już tak niezachwiana jak dotychczas, a na popularności zaczęła zyskiwać populistyczna antyimigrancka prawica.

Jesienią Merkel ogłosiła, że będzie się ubiegać o czwartą kadencję. Wygląda na to, że wybory wygra, choć czasy, w których nie było dla niej alternatywy, się skończyły.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj