- komentuje w artykule redakcyjnym "NYT". Zamiast tego pojawiło się widmo nowych wyborów i "możliwego początku ery post-Merkel" - czytamy.
"NYT" przypomina, że polityczny pat jest wynikiem wrześniowych wyborów do Bundestagu, które pokazały, że Niemcy, "mimo całej swej siły gospodarczej, także są podatne na przetaczające się przez Zachód siły społeczne, które powodują podziały". Kryzys uchodźczy z 2015 toku, podczas którego Merkel odważnie otworzyła drzwi dla miliona uchodźców, również przyczynił się do zmiany arytmetyki wyborczej, zwłaszcza na wschodzie, na korzyść skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD), która w wyborach zdobyła zdumiewające 13 proc. głosów.
Według dziennika niezależnie od tego, jak się skończy obecny kryzys, Niemcy i Zachód mogą spodziewać się znacznej niepewności na różnych frontach, na których przez ostatnie 12 lat niemiecka przywódczyni miała decydujących głos. Chodzi o uchodźców, opóźniające się negocjacje w sprawie Brexitu, ambitne plany prezydenta Francji Emmanuela Macrona, by wraz z Niemcami tworzyć bardziej zintegrowaną strefę euro i europejskie siły wojskowe, relacje UE z USA, Turcją, Rosją i Chinami, a także greckie zadłużenie.
- zauważa "NYT". Na razie kanclerz zachowuje typowy dla siebie pragmatyzm, zapewniając, że zrobi wszystko co możliwe, aby kraj był "w tych trudnych tygodniach dobrze kierowany" - dodaje.