Elementy systemu obrony przeciwrakietowej USA, rozlokowane w 2016 roku w Rumunii i planowane usytuowanie analogicznych obiektów w Polsce naruszają stabilność w regionie - powiedział Szojgu. Minister wypowiadał się podczas posiedzenia kolegium resortu obrony, zorganizowanym w Sewastopolu, na anektowanym przez Rosję Krymie.

Reklama

Szojgu oświadczył także, że Rosja nie wzmacnia składu armii na linii, gdzie graniczy ona z krajami NATO, w tym z państwami bałtyckimi. Oznajmił, że siły zbrojne Rosji wzmacniają swoje możliwości bojowe dzięki intensywniejszym szkoleniom i wprowadzaniu nowych rodzajów broni i sprzętu.

Amerykańska tarcza antyrakietowa w rumuńskim Deveselu stała się oficjalnie operacyjna w maju 2016 roku. W Polsce budowa instalacji obrony przeciwrakietowej w Redzikowie jest przesunięta o kilkanaście miesięcy; strona amerykańska sygnalizowała opóźnienia techniczne.

Przedstawiciele USA, NATO, Polski i Rumunii wielokrotnie deklarowali, że europejska część amerykańskiej tarczy antyrakietowej nie jest wymierzona w Rosję, a jej celem jest ochrona przed potencjalnym zagrożeniem pociskami rakietowymi z Bliskiego Wschodu, w tym z Iranu.

Rosja natomiast uważa, że wyrzutnie w Rumunii i w Polsce to naruszenie układu INF (o likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu), ponieważ mogą one służyć również do wystrzeliwania pocisków manewrujących średniego zasięgu.