W przemówieniu wygłoszonym na dorocznym zjeździe delegatów chadecji zrzeszonej w Europejskiej Partii Ludowej Tusk nie wymienił nikogo z nazwy. Jednak nikt w Helsinkach nie mógł mieć wątpliwości, że mówił o premierze Węgier Viktorze Orbanie i jego ugrupowaniu Fidesz.

Pytanie dotyczące tego, czy partia ta mimo swego postępowania powinna być częścią EPL, padało w stolicy Finlandii bardzo często. Lider fińskiej Partii Koalicji Narodowej (Kokoomus) Petteri Orpo mówił pierwszego dnia obrad, że jego ugrupowanie byłoby gotowe zacząć dyskusję w sprawie wykluczenia Fideszu, ale zgodnie z zasadami EPL potrzebowałby jeszcze sześciu innych partii, aby uruchomić procedurę.

Tusk, jako jedyny z najwyższych rangą przywódców politycznych, praktycznie całe swoje przemówienie poświęcił poszanowaniu wartości, jakie powinny przyświecać ugrupowaniom i politykom wchodzącym w skład EPL.

Przypomniał, że kryzys migracyjny został wykorzystany przez niektórych polityków do przeciwstawiania bezpieczeństwa i porządku otwartości i wolności.

Chcę powiedzieć bardzo dosadnie, że nikt nie ma prawa, przynajmniej w naszej rodzinie politycznej, do atakowania liberalnej demokracji i jej fundamentów. Nie możemy się zgodzić z argumentem, że efektywna ochrona naszych europejskich granic, naszego terytorium i tożsamości oznacza podważanie zasad liberalnej demokracji - mówił szef Rady Europejskiej.

Jak przekonywał, należy jasno powiedzieć, że jeśli ktoś jest przeciwko praworządności i niezależności sądownictwa, jeśli ktoś nie lubi wolnej prasy i organizacji pozarządowych, a toleruje ksenofobię, homofobię i nacjonalizm, to nie może być chrześcijańskim demokratą.

Jeśli przeciwstawiasz państwo i naród przeciwko wolności i godności jednostki lub stawiasz je ponad nimi, to nie jesteś chrześcijańskim demokratą; jeśli chcesz konfliktu i podziałów na całym świecie i wewnątrz Unii Europejskiej, nie jesteś chrześcijańskim demokratą; jeśli popierasz (prezydenta Rosji Władimira) Putina i atakujesz Ukrainę, jeśli jesteś za agresorem i przeciw ofierze, nie jesteś chrześcijańskim demokratą - podkreślał polityk. Dodał, że chadekiem nie może się też nazywać ten, kto chce zastąpić zachodni model liberalnej demokracji wschodnim modelem "demokracji autorytarnej".

Orban starał się robić dobrą minę do złej gry. - To nie jest o mnie. To jest jego podejście - mówił dziennikarzom pytany, jak odbiera krytykę ze strony Tuska.

Europoseł PO Jan Olbrycht uważa, że wymierzone w Orbana wystąpienie szefa Rady Europejskiej miało bardzo silną wymowę. - Ono przejdzie do historii, jeszcze nikt tak mocno nie powiedział, co myśli na ten temat - powiedział dziennikarzom polityk Platformy.

W środę, pierwszego dnia kongresu, Europejska Partia Ludowa przyjęła rezolucję, w której wyraziła poważne zaniepokojenie podważaniem systemu konstytucyjnego, niezależności sądownictwa oraz społeczeństwa obywatelskiego w kilku krajach UE. Tekst poparli też delegaci rządzącego na Węgrzech Fideszu, choć udało im się wywalczyć wykreślenie odniesienia do liberalnej demokracji.

Zdaniem europosła PO Michała Boniego, wniosek o wyrzucenie Fideszu nie padł, bo kongres, na którym nominowano kandydata partii do objęcia sterów KE, nie był do tego odpowiednim forum. - Idziemy do wyborów, mamy wygrać te wybory. Część osób patrzy na to na tej zasadzie - "no tak Orban robi swoje". Ale to jest też tak, że Orban jest na pewnym sznurku (będąc w EPL - PAP). Problem, czy Fidesz będzie w EPL czy nie, to jest problem formalny. Na razie powinniśmy wygrać te wybory, a różne rzeczy i spory z Orbanem, także dotyczące art. 7, będą się toczyły później - powiedział PAP polityk.

Na początku września Parlament Europejski uruchomił art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier. Powodem były zarzuty o podważanie przez rząd Orbana niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, ale także działania wymierzone w uchodźców czy Uniwersytet Środkowoeuropejski.