Jak poinformował przedstawiciel amerykańskiej administracji, zarządzenie to nie dotyczy dzieci, które bez opieki dorosłych usiłują dostać się do USA.

Donald Trump nazwał karawanę migrantów z krajów Ameryki Środkowej, która przez Meksyk ma zamiar dotrzeć do USA, "inwazją", a w ubiegłym tygodniu zapowiedział, że USA mogą wysłać 15 tys. żołnierzy na granicę, aby tę karawanę powstrzymać. To więcej niż liczy amerykański kontyngent w Afganistanie.

Urząd Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) wydał wkrótce po wystąpieniu Trumpa oświadczenie, w którym podkreśla, że Stany Zjednoczone muszą zapewnić ludziom uciekającym przed prześladowaniami czy przemocą ochronę, jaka zgodnie z prawem przysługuje uchodźcom.

Prezydent zapowiedział też w piątek, że wkrótce podejmie stosowne kroki, aby odwołać tzw. prawo ziemi, na mocy którego dzieciom urodzonym w Stanach Zjednoczonych automatycznie przysługuje amerykańskie obywatelstwo. Dodał, że sprawa ta zapewne trafi ostatecznie do Sądu Najwyższego.

Trump po raz pierwszy powiedział, że zamierza za pomocą rozporządzenia wykonawczego zmienić tę zasadę, 30 października i został skrytykowany za ten pomysł nawet przez prominentnych Republikanów, w tym szefa republikańskiej większości w Izbie Reprezentantów Paula Ryana. Zgodnie z prawem zmiana tej zasady wymagałaby poprawki do konstytucji, co jest trudne do przeforsowania.

Według ekspertów Trump posłużył się tematem walki z imigracją, by zmobilizować swój elektorat do głosowania na Republikanów w wyborach do Kongresu. Zatrzymanie nielegalnej imigracji, a także budowa muru na granicy z Meksykiem należały do głównych obietnic wyborczych Trumpa w czasie kampanii prezydenckiej z 2016 roku.