Dziennik Gazeta Prawana logo

Premier zrezygnował, bo naród go nie lubił

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Ten kraj potrzebuje nowego lidera w walce z terroryzmem, a także przywódcy, którego naród popierałby i któremu by ufał - tak swoją decyzję o rezygnacji tłumaczył premier Japonii Shinzo Abe.

Opozycja, która w lipcowych wyborach przejęła kontrolę w izbie wyższej japońskiego parlamentu, zapowiedziała, że nie dopuści do przedłużenia misji w Iraku. Zastrzegła jednak, że mogłaby zmienić zdanie, jeśli misja odbywałaby się pod zwierzchnictwem ONZ.

Premier Shinzo Abe powiedział, że nie udało mu się namówić lidera opozycji Ichiro Ozawy na spotkanie i przedyskutowanie kwestii przyszłości misji przed sesją parlamentu. Abe zasugerował, że być może innemu premierowi będzie łatwiej doprowadzić do takiego dialogu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj