Jak jednocześnie zaznaczył, polityka tego zaproszono po zajęciu przez VB drugiego miejsca w wyborach parlamentarnych. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by belgijski monarcha odbywał konsultacje polityczne z przedstawicielem flamandzkich skrajnych nacjonalistów.

VB zdobyła blisko 12 proc. głosów, co jest wynikiem o ponad osiem punktów procentowych lepszym od uzyskanego w poprzednich wyborach do parlamentu Belgii w 2014 roku. Zarówno w ostatnią niedzielę, jak i pięć lat temu na pierwszym miejscu znalazł się bardziej umiarkowany, ale także separatystyczny Nowy Sojusz Flamandzki (N-VA), otrzymując odpowiednio 16 i 20 proc. głosów.

Belgijski parlament jest tradycyjnie rozdrobniony, obecnie zasiądą w nim przedstawiciele 12 ugrupowań czyli o jednego mniej niż w poprzedniej kadencji. W ostatnią niedzielę na frankofońskim południu głosowano raczej na lewicę, natomiast na flamandzkiej północy raczej na prawicę. Pojawiły się spekulacje, że w trakcie negocjacji koalicyjnych przywódca N-VA Bart de Wever może zaproponować BV udział w rządzie mimo obowiązującego wobec tego ugrupowania "kordonu sanitarnego".

W reakcji na wynik wyborów zwołano we wtorek w Brukseli demonstrację przeciwko prawicowemu ekstremizmowi. Według policji w proteście tym wzięło udział ponad 4 tys. ludzi.