Wszyscy widzieli zestrzelenie tego bezzałogowego samolotu. Zapewniam, że ta miażdżąca odpowiedź może zostać powtórzona i wróg o tym wie - oświadczył kontradmirał Hosejn Chanzadi, którego wypowiedź przytoczyła w poniedziałek półoficjalna irańska agencja Tasnim.

Jednocześnie rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Iranu Abbas Musawi zapewnił w poniedziałek, cytowany przez półoficjalną agencję Isna, że Teheran "z zadowoleniem przyjmie złagodzenie napięć w regionie" Zatoki Perskiej i "nie chce narastania napięć".

Prezydent USA Donald Trump pod koniec zeszłego tygodnia odwołał ataki wojskowe na cele irańskie, które miały być odpowiedzią Waszyngtonu na zestrzelenie przez Iran amerykańskiego zwiadowczego samolotu bezzałogowego, wartego ok. 130 mln dolarów, w regionie Zatoki Perskiej. Iran twierdzi, że dron naruszył jego przestrzeń powietrzną, USA temu zaprzeczają.

Musawi skrytykował też brytyjskiego ministra ds. Bliskiego Wschodu Andrew Murrisona za wypowiedź z niedzieli wygłoszoną po wizycie w Teheranie. Murrison ocenił, że Iran niemal na pewno ponosi odpowiedzialność za niedawne ataki na dwa tankowce w Zatoce Omańskiej.

To, co powiedział (Murrison) po spotkaniach, nie było konstruktywne. Wygląda na to, że Wielka Brytania staje po stronie Ameryki z powodu własnych problemów w kraju i kryzysu spowodowanego brexitem - ocenił Musawi.

Rzecznik irańskiego MSZ skomentował też plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu, który Stany Zjednoczone zamierzają zaprezentować w najbliższych dniach na międzynarodowej konferencji w Bahrajnie.

W ocenie rzecznik plan ten jest "haniebny" i "skazany na porażkę". Cała ta konferencja i wyprzedaż Palestyny donikąd nie doprowadzą - powiedział.

W sobotę Biały Dom ujawnił, że plan przewiduje m.in. inwestycje o wartości ok. 50 mld dolarów dla Palestyńczyków (w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu Jordanu, w Egipcie, Jordanii i Libanie), reformę gospodarki i powiązanie Palestyny z jej sąsiadami; ma doprowadzić do stworzenia co najmniej 1 mln nowych miejsc pracy dla Palestyńczyków. Inicjatywy mają dotyczyć przedsięwzięć w służbie zdrowia, edukacji, turystyce, rolnictwie, w sektorze wodnym czy sferze zaawansowanych technologii.

Strona palestyńska plan jednak już odrzuciła, oceniając, że zawiera "abstrakcyjne obietnice" i podkreślając, że konflikt palestyńsko-izraelski mogłoby zakończyć tylko rozwiązanie polityczne. Przywódca Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas zapowiedział, że nie podpisze żadnego dokumentu, który nie będzie zakładał zakończenia izraelskiej okupacji Zachodniego Brzegu i utworzenia suwerennego państwa palestyńskiego z Jerozolimą jako stolicą.