Konserwatywny dziennik twierdzi, że Demokraci ubiegający się o prezydenturę "widzą USA jako dickensowski koszmar nierówności", uznając, że jest to "najlepszy czas dla milionerów i miliarderów i najgorszy dla wszystkich innych".
Na potwierdzenie tej tezy "WSJ" cytuje demokratyczną senator Elizabeth Warren mówiącą, że gospodarka USA "świetnie działa dla coraz cieńszej warstwy na górze". Partyjny kolega Warren z tej izby Cory Booker twierdzi zaś, iż "każdego dnia widzi, że ta gospodarka nie pracuje dla przeciętnego Amerykanina".
- wzywa "WSJ".
- pyta retorycznie. - utrzymuje.
Nowojorska gazeta polemizuje z tezą Bookera, że "mniejszości zostawiane są w tyle". "Naprawdę? Stopa bezrobocia wśród czarnoskórych wynosi 6,2 proc., jedynie o 2,9 punktu procentowego więcej niż wśród białych w porównaniu z 4,6 punktową różnicą przed początkiem recesji w 2008 roku".
"WSJ" wylicza też nowe miejsca pracy dla czarnoskórych oraz Latynosów, najniższe od 1972 roku bezrobocie wśród czarnoskórych kobiet oraz to, że z powodów finansowych o 1,3 mln mniej Amerykanów pracuje obecnie na niepełnym etacie w porównaniu z końcem prezydentury Obamy.
Średni godzinowy dochód pracowników przemysłowych wzrastał rocznie o 2,8 proc. za prezydentury Trumpa w porównaniu do 1,9 proc. podczas drugiej kadencji Obamy - odnotowuje "WSJ". Tempo to było jeszcze szybsze w Pensylwanii, Michigan i Indianie.
".
- kontynuuje "WSJ". Dodaje, że zmniejszyła się również "różnica między środkową częścią Ameryki a bastionami zamożności na wybrzeżach".
Wskazuje zarazem na "wielki paradoks gospodarki" Obamy. Zakup obligacji przez Rezerwę Federalną i stopy procentowe bliskie zeru przez osiem lat podniosły wartość kapitału i pozwoliły korporacjom pożyczać tanio, a regulacje rodziły niepewność biznesową, która spowodowała spadek inwestycji w kapitał. .
W przeciwieństwie do tego - ocenia "WSJ" - administracja Trumpa "w większości skupiła się na wzroście". .
"WSJ" ostrzega, że "nie ma gwarancji, iż wzrost będzie trwał", a "zła polityka handlowa czy monetarna mogą go popsuć". - konkluduje nowojorska gazeta.