Protesty, które wybuchły w Tbilisi w drugiej połowie czerwca, Matwijenko powiązała z wizytą w tym mieście Michaela Carpentera, w przeszłości dyrektora generalnego Pentagonu ds. Rosji, Ukrainy i Eurazji.

Matwijenko na środowym posiedzeniu Rady Federacji zacytowała wpis, który Carpenter zamieścił na swoim Twitterze dotyczący jego trzydniowej wizyty w Gruzji. Według szefowej Rady Carpenter napisał, iż nie jest przekonany, "że rząd gruziński zdaje sobie w pełni sprawę z następstw polityki <otwartych drzwi> z Rosją". Mówiąc o "prowokacji", Matwijenko zapytała, jak inaczej można "ocenić fakt, że masowe niepokoje w Gruzji zaczęły się kilka dni po wizycie" Carpentera.

"Wygląda to na starannie przemyślaną, zainscenizowaną prowokację, zarówno przeciw Rosji, jak i przeciw Gruzji" - oceniła. Oświadczyła także, że "potęgowanie histerii antyrosyjskiej w Gruzji jest korzystne dla trzecich sił, które starają się działać zgodnie z zasadą <dziel i rządź>".

Szefowa Rady zapewniła, że Gruzję i Rosję wiąże wielowiekowa wspólna historia i naród gruziński nie powinien wspólnej przeszłości z Rosją oddać "siłom zewnętrznym".

Zaproponowała zarazem "sformalizowanie" propozycji jednego z członków izby, by zakazać wjazdu do Rosji gruzińskiej śpiewaczce jazzowej Nino Katamadze. Po wydarzeniach 20 czerwca w Tbilisi gruzińska artystka ogłosiła, że nie będzie więcej występować w Rosji. Nazwała także Rosję "okupantem", a jej prezydenta Władimira Putina "wrogiem" swojego kraju.

Słowa Katamadze odbiły się dużym echem w Rosji, gdzie wokalistka przyjeżdżała często, w tym - jesienią 2008 roku, po wojnie rosyjsko-gruzińskiej o Osetię Południową. Artystka wystąpiła wtedy na koncercie antywojennym.

Zapowiedź przerwania przez nią koncertów rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow skomentował uwagą, że Katamadze jest "bardzo utalentowana, ale nie zna się dobrze na polityce".

We wtorek niższa izba parlamentu Rosji, Duma Państwowa, przyjęła oświadczenie, w którym zarekomendowała rządowi zastosowanie restrykcji gospodarczych wobec Gruzji. Krótko później Putin oświadczył, że nie uważa nałożenia sankcji na Gruzję za konieczne. Do tej pory Rosja - w reakcji na protesty w Tbilisi - zawiesiła bezpośrednie połączenia lotnicze z Gruzją.

20 czerwca w Tbilisi doszło do starć z policją pod budynkiem parlamentu; rannych zostało co najmniej 240 osób. Uczestnicy akcji demonstrowali przeciwko wystąpieniu rosyjskiego deputowanego Siergieja Gawriłowa, który w gruzińskim parlamencie przemawiał po rosyjsku z miejsca przewodniczącego.